czwartek, 17 czerwca 2010

Podobno nie ma już Francji

Założę się, że pomimo tysięcy kilometrów dzielących nas od stadionów w RPA, zadajemy sobie to samo pytanie, co francuscy kibice – czy pora się pakować? Atmosfera w ekipie Francji po bezbramkowym remisie z Urugwajem jest napięta i w pewnym stopniu przypomina to, co widział i opisywał Andrzej Bobkowski w czasie II wojny światowej: brak przywództwa, ciągłe kłótnie i szukanie winnych. Teraz, tak jak i wtedy, Francuzi zdają się mieć wszystko co potrzeba, by wygrywać. Ich piłkarze to prawdziwi atleci, którzy bez trudu przebijają się do pierwszych składów największych klubów w Europie. Kiedy jednak przychodzi do wspólnej gry i prawdziwego sprawdzianu, to wygląda tak, jakby zamiast biegać za piłką woleli pójść na kolację.

Jeśli piłkarze nie wezmą się w garść, to po wtorkowym meczu w grupie pożegnają się z mundialem i przełom czerwca i lipca spędzą nad Sekwaną. Dokładnie tak samo jak my, choć z jedną ważną różnicą. Dla nas wyjazd będzie wielką przygodą, a dla nich – porażką.

Niektórzy już teraz mówią, że podobno nie ma już Francji , ale może się mylą… Niedługo się przekonamy.



Share|

5 komentarzy:

  1. Gratuluje wspanialego pomyslu! Przeczytalam ksiazke Bobkowskiego przed wieloma laty i bylam nia, podobnie jak i uczestnicy wyprawy-zauroczona! Wielokrotnie przygladalam sie mapie Francji i probowalam zrekonstruowac jego trase-wy poszliscie dalej. Bede czytac bloga i sledzic Wasza wyprawe. Przesylam serdeczne pozdrowienia z Paryza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc przegrali.

    Teraz to może nawet i jakiegoś Henry'ego spotkamy gdzieś przechadzającego się uliczkami Paryża ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ holly: dzięki i zapraszamy do odwiedzin. Postaramy się pisać do rzeczy:).
    @ spotlessmind: myślisz? Ja raczej stawiam na to, że po takich występach ukryją się w jakiejś norze, z której przez kilka tygodni nie wyściubią nosa;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Być może będą się przechadzać pod słynną wieżą w worach pokutnych.

    OdpowiedzUsuń