poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jesteśmy

Paryż gęstnieje zaskakująco szybko. Z możliwych sposobów podróżowania najlepsza jest chyba kolej. Liczy się komfort, ale też sposób, w jaki kolej pozwala zapoznać się z miastem. Dworce położone są zazwyczaj w historycznych centrach i wychodząc z pociągu trafiamy od razu do najlepszych dzielnic. Inaczej autobus. Nieodróżnialne od siebie godziny podczas których jak zły sen powracają takie same parkingi i stacje benzynowe. No i wjazd przez miękkie podbrzusze miasta. W Paryżu suburbia na szczęście szybko się kończą – kilka magazynów, supermarketów, w oddali jakieś blokowiska i już jesteśmy pośród gęstej XIX w. zabudowy. Mansardy, markizy, okiennice… Paryż. Od razu zwracamy uwagę na infrastrukturę rowerową, ścieżki, stacje wypożyczania rowerów miejskich, jest dobrze, w porównaniu z Łodzią, idealnie. Dojeżdżamy na plac Bastylii, gdzie rozejdziemy się po Paryżu do miejsc noclegu. Jest dokładnie 10 rano, jechaliśmy 24,5 godzinny.

2 komentarze: